Anatomia paniki. Jak zatankować o 20 gr. taniej nie stojąc w kolejce, niż drożej spędzając w niej kilka godzin?
Tomasz Bodył
Kryzys z paliwami zastał mnie na feriach z pustym bakiem. Na szczęście przeczekałem panikę – bez kolejki zatankowałem o 20 gr taniej, niż jeszcze dzień wcześniej, kiedy musiałbym stać długie godziny.
———————-
Tak się składa, że na feriach, które właśnie się kończą, jestem w południowej Wielkopolsce. W ogóle nie przejmowałem się tym, że muszę przed trasą do domu zatankować, aż przypadkiem wczoraj wieczorem nie przejeżdżałem obok stacji benzynowej, na której zaskoczyła mnie kilometrowa kolejka. Wtf?
Kiedy identyczny obrazek zobaczyłem na drugiej stacji benzynowej samemu zaczęła mi świtać myśl, czy aby nie czas zatankować? W baku prawie pusto, silnik stary dobry ropniak VW 1.9 TDI, do domu 400 km, a wyjazd pojutrze.
Dobra, trzeba zatankować. Pojechałem na stację z tańszym paliwem przy supermarkecie Inter Marche w Ostrowie Wielkopolskim i grzecznie ustawiłem się w kilometrowej kolejce. Jeszcze kilka dni temu paliwo kosztowało tu ok. 5.35 zł za l ON.
Odstałem swoje, ogonek z wolna się ruszał, aż dojechałem na tyle blisko, żeby zobaczyć, że….ropa się skończyła. Podszedłem jeszcze do okienka, żeby zapytać, kiedy będzie? Usłyszałem, że jutro, co wcale mnie nie uspokoiło.
Pojechałem do rodziny w odwiedziny, ale biłem się z myślami: szukać stacji benzynowej czy dać sobie spokój i poczekać? W międzyczasie odezwały się komunikatory i media społecznościowe: „Podobno są problemy na mieście z ropą” pisali koledzy z Lublina. „Jak sytuacja z tankowaniem, bo słyszałem, że ludzie pierd….lca dostali i jakieś dziwne kolejki się”. Jakoś mnie to nie uspokoiło. Ale przypomniałem sobie puste półki w sklepach na początku pierwszej fali epidemii koronawirusa, kiedy ludzie wykupywali wszystko bez sensu na zapas. Ok, keep calm, nie dajmy się zwariować.
Wieczorem wracałem od rodziny do domu. Przejeżdżałem obok stacji Lotosu, ropa jest, cena dochodzi do 6 zł, kolejka wyraźnie mniejsza. Kusi, ale się opanowałem. Jadę obok Cirle K to samo – ledwie kilka samochodów, cena 5.99 za l. Zajechać, nie zajechać? Pomyślałem: „No dobra, przecież nie będzie tak, że nie będzie ropy w całym mieście. Zobaczymy, co będzie dalej”. I pojechałem do domu. Nerwy cały czas były.
Dziś rano pojechałem szukać ropy i zatankować. Tania stacja przy Inter Marche: jest ropa i….długa kolejka. Cena: 5.80 zł za litr ON. Nie chce mi się stać. Wbijam na Circe K od razu pod dystrybutor, bo nie ma ani jednego samochodu i tankuję. 5,79 zł za l. Pełny bak, bez żadnych limitów. Jakieś 20 gr. taniej, niż poprzedniego dnia wieczorem.
– Ale jak to? Tak od razu, bez kolejki? –pytam kasjera.
– Ruch cały czas jest, ale chyba największa fala już minęła.
– Wczoraj wieczorem jeszcze było chyba 20 gr. drożej na litrze? – pytam.
– Taka cena była jeszcze dziś wczesnym rankiem, ale teraz spadła – słyszę w odpowiedzi.
Jedyne, co przyszło mi do głowy, jak przypomniałem sobie kolejki z poprzedniego dnia, to hasło znane z ulicznych murów: całe życie z wariatami.
Epilog: Jakąś godzinę później na tej samej stacji, na której zatankowałem cena litra ON wzrosła o 5 gr. Czegoś takiego w życiu nie widziałem.
Najnowsze komentarze